Powstaje samolot rejsowy, który może zmienić na zawsze loty na długich dystansach w bardzo przyjemne doznanie. Chodzi o najnowsze dziecko firmy Boeing, czyli model 777X.

Boeing 777X-9 to ma być – stosując analogię motoryzacyjną –coś jak skrzyżowanie Audi A7 z Fordem Transitem i autobusem. Pojemność, wygoda, efektywność transportu na długim dystansie – to mają być znaki rozpoznawcze nowego dziecka ze stajni Boeinga.

Pasażerowie mają podróżować niemal jak w limuzynie

Firma Boeing poinformowała, że zakończyła konstruowanie modelu 777X. Teraz czekają go liczne testy. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, pierwsze loty komercyjne samolot powinien odbyć w 2020 roku.

 


Boeing 777X ma pomieścić 425 pasażerów. Jego unikatowość ma polegać na tym, że będzie miał niemal 77 m długości, a jego ściany będą cieńsze o około 5 cm niż w innych modelach. Pasażerowie nie będą więc ściśnięci jak sardynki w puszce, a wręcz przeciwnie – mają mieć więcej miejsca, niż w jakimkolwiek innym samolocie rejsowym.
Poza tym, 777X ma zostać wyposażony w specjalne systemy do kontroli temperatury i jakości powietrza w kabinie pasażerskiej, a także wyciszony przy użyciu najnowszych materiałów. To ma spowodować, że w jego wnętrzu będzie cichutko jak w Audi A7 mknącym po Autostradzie Wolności.

Boeing 777X

Przewieźć jak najwięcej na trasie liczącej nawet 14 000 km

To jeszcze nie wszystko. Dzięki specjalnej konstrukcji skrzydeł (ich rozstaw ma liczyć 72 m!) model 777X ma być zdolny do przewożenia większego ciężaru na dużych dystansach w szybszym tempie, niż jego konkurenci. Jego zasięg ma sięgać 14 000 km.

Boeing 777X
Przy tym ma być dość oszczędny, jeśli chodzi o zużycie paliwa. Podobno ma „połykać” o 5% mniej paliwa, niż konkurenci, a przy tym emitować o 29% mniej spalin.

Jeśli to wszystko prawda, to pojawienie się tego samolotu w roku 2020 może sprawić, iż podróże służbowe między kontynentami przestaną być uciążliwą koniecznością – zmienią się w niezwykłe doznanie. Konkurenci (nie ma ich zbyt dużo, chodzi głównie o Airbusa) chyba już drżą z niepokoju. A my drżymy tylko na myśl o cenie jaką trzeba będzie zapłacić za bilet wstępu na pokład tego cacuszka…

Zobacz także: Największa na świecie farma wiatrowa ruszyła u wybrzeża Anglii