Z najnowszych badań wynika, że w USA w stanach, które zalegalizowały medyczną marihuanę, lekarze często zastępują recepty na silne środki przeciwbólowe oparte na opioidach receptami na łagodniejsze i mniej uzależniające środki oparte na konopiach indyjskich.

W Stanach Zjednoczonych uzależnienie od opioidów to już prawdziwa epidemia – szacuje się, że ponad sto osób dziennie umiera z powodu przedawkowania tych substancji. Stopień rozpowszechnienia uzależnienia od opioidów, do których należy zarówno heroina jak i legalne środki przeciwbólowe, osiągnął tak alarmujący poziom, że prezydent Trump ogłosił narodowy kryzys zdrowotny. Nadzieję na zmniejszenie skali problemu niesie… legalizacja leczniczej marihuany.

Nieodpowiedzialne przypisywanie leków przez lekarzy

Zdaniem amerykańskiego Departamentu Zdrowia kilkanaście milionów Amerykanów regularnie stosuje opioidy, często przepisywane są przez lekarzy jako środki przeciwbólowe – niezgodnie z przeznaczeniem, a więc jako narkotyki rekreacyjne, bądź dla zaspokojenia wcześniej nabytego uzależnienia. Eksperci twierdzą, że za tą falą uzależnienia od substancji takich jak heroina, morfina czy kodeina stoi nieodpowiedzialne przypisywanie leków przez lekarzy, a także problem bezrobocia. Opioidy, kiedyś kojarzone z światem artystów i wyrzutków społecznych, obecnie trafiły pod strzechy, do domów klasy średniej. Wiele ludzi, także w małych prowincjalnych miastach zabija poczucie nudy i beznadziei odurzając się coraz silniejszymi środkami, takimi jak sto razy silniejszy od heroiny fentanyl.

Nadzieję na wyjście z kryzysu legalizacja marihuany

Niespodziewanie, nadzieję na wyjście z tego poważnego kryzysu zdrowotnego i społecznego niesie legalizacja marihuany. Scientific American doniósł niedawno o badaniach statystycznych, które sprawdziły korelację między liczbą wypisywanych recept na opioidy i legalnością marihuany w danym stanie. Okazało się, że w stanach, które zalegalizowały medyczną marihuanę, lekarze często zastępują recepty na silne środki przeciwbólowe oparte na opioidach receptami na łagodniejsze i mniej uzależniające środki oparte na konopiach indyjskich. Największy spadek recept na opioidy zanotowano w stanach, które zalegalizowały zarówno medyczne jak i rekreacyjne użycie marihuany. Także kwoty wydawane na legalne opioidy spadła w tych stanach o 8%.

Mapa – Stany USA, w których legalne jest użycie marihuany. Im ciemniejszy kolor szerszy zakres legalizacji marihuany. W stanach zaznaczonych na szaro użycie cannabis jest całkowicie nielegalne. (źródło: Wikipedia)

61% Amerykanów popiera legalizację marihuany

Zakres legalizacji marihuany jest różny w różnych stanach. Niektóre zalegalizowały ją całkowicie, inne tylko do użytku medycznego, jeszcze inne wprowadziły obostrzenie dotyczące zawartości substancji aktywnej THC.

W pewnych stanach USA można zakupić legalnie gotowe środki parte na substancjach aktywnych marihuany, w innych tylko sadzonki i ziarna do samodzielnej hodowli konopi.

Spadek użycia opioidów jest wyższy w tej pierwszej grupie – nie wszyscy pacjenci są bowiem chętni do inwestowania czasu w samodzielną uprawę, ale sięgną po gotowy produkt.

David Bradford, ekonomista z University of Georgia i autor jednego z badań wiążących legalizację marihuany ze spadkiem użycia opioidów powiedział „Jeśli chcemy oferować ludziom środki przeciwbólowe, które nie niosą ze sobą ryzyka takiego jak opiaty, powinniśmy wziąć pod uwagę wprowadzenie w innych stanach legalizacji gotowych produktów zawierających konopie”. Niedawne sondaże wskazują, że 61% Amerykanów popiera legalizację marihuany.

Donald Trump jest przeciwnikiem legalizacji

Inaczej jednak sprawa przedstawia się z rządzącymi. Donald Trump jest przeciwnikiem legalizacji, zaciekle walczy z ideą też główny prokurator Jeff Sessions – uważa on, że rząd USA powinien wysyłać do obywateli wiadomość „dobrzy ludzie nie palą marihuany”.

Historia nadużywania opioidów sięga w USA czasów wojny w Wietnamie. Wielu żołnierzy (szacuje się, że nawet jedna piąta) wróciło z wojny z uzależnieniem od tego łatwo dostępnego w Wietnamie środka. Po powrocie nadal narkotyzowali się, próbując radzić sobie z bólem związanym z odniesionymi ranami czy traumami psychicznymi. Kolejna fala uzależnień przetoczyła się przez USA w latach 70. w kontekście ruchu hipisowskiego – przedawkowawszy heroinę zmarła na przykład Janis Joplin.

Zobacz także: Okuliści z Izraela wynaleźli krople do oczu, które mają zastąpić okulary

Obecnie mamy do czynienia z trzecią już falą uzależnień – tym razem wynika ona między innymi z masowego zażywania przepisywanych przez lekarzy silnych środków przeciwbólowych zawierających opioidy. W latach 90., kiedy rozluźniono zasady ich sprzedaży, lekarze i farmaceuci przekonywali, że środki te nie powodują uzależnień. Dziś amerykański przemysł farmaceutyczny musi stawić czoła oskarżeniom o świadome narażenie zdrowia publicznego – procesy wytaczają im nie tylko same ofiary uzależnień, ale także setki gmin, które ponosiły koszty związane np. z opieką nad dziećmi uzależnionych.