Odmładzająca maska… rażąca użytkownika prądem,  urządzenie elektroniczne, którego jedyną funkcją jest sprawdzanie Twittera, ale ma ekran zbyt mały by wyświetlić całą wiadomość, przezroczysta wersja Pepsi, „konsolofon” od Nokii – to tylko część „innowacyjnych” nowinek, które trafiły do „Muzeum Porażki”.

Większość innowacji kończy się klapą – ta obserwacja zainspirowała twórców „Muzeum Porażki”. Poświęcone jest ono produktom, które miały wyjść naprzeciw potrzebom konsumenta lub przecierać nowe szlaki, ale których przydatność rynek brutalnie zweryfikował.

Wszyscy znamy największe sukcesy wzornictwa i technologii – produkty, z których korzystamy na co dzień, jak meble Ikea, buty Crocs, urządzenia iPhone i Kindle oraz serwisy takie jak Facebook czy Google Maps. Publiczność często interesuje się historią powstania właśnie tych ikonicznych produktów i podziwia ich twórców, zapominając, że na każdy sukces przypada często wiele porażek. „Stworzyłem Muzeum Porażki, bo miałem już serdecznie dość opowieści o sukcesach, które media nam wciskają na każdym kroku” – mówi w wywiadzie twórca oryginalnej ekspozycji, Samuel West.

Odmładzająca maska… która razi użytkownika prądem

Na wystawie znajdują się produkty takie jak specjalna woda dla psów i kotów o smaku ryby lub wołowiny, narcystyczna odmiana gry Monopoly firmowana nazwiskiem Trumpa (jej slogan brzmiał „wróciłem, a ty wylatujesz z pracy!”), a także odmładzająca maska… która raziła użytkownika prądem.

 

Znajdziemy tu też urządzenie elektroniczne TwitterPeek, którego jedyną funkcją jest sprawdzanie Twittera, ale ma ekran zbyt mały by wyświetlić całą wiadomość, oraz plastikowy rower, który topił się pod wpływem ciepła.

MessagePad od Apple’a iNgage od Nokii

Co ciekawe, wiele z nieudanych produktów powstało pod egidą popularnych firm. Przykładowo firma Apple stała za urządzeniem MessagePad. Wypuszczone w latach 90., miało zrewolucjonizować sposób, w jaki prowadzimy notatki – pozwalało nawet wysyłać je faxem! Jedyny problem polegał na tym, że wyjątkowo słabo rozpoznawało pismo, co czyniło je właściwie bezużytecznym, a bardzo drogim gadżetem.

Nokia z kolei wyprodukowała pierwszy „konsolofon”, konsolę do gier z wbudowanym telefonem – niestety NGage nie sprawdzało się w żadnej z tych ról. Wymiana gry wymagała rozmontowania urządzenia, zaś w trakcie rozmowy trzeba było przyłożyć je do głowy bokiem. Dawało to komiczny efekt, ze względu na kształt konsoli, przypominający wielkiego pieroga. Chociaż NGage nie przeszło do historii techniki, stało się tematem jednej z pierwszych fal internetowych memów.

Okulary Google Glass z wbudowanym komputerem

Najnowszą chybioną innowację technologiczną stanowiły okulary Google Glass z wbudowanym komputerem. Niestety produkt wypuszczono w niedoskonałej, pełnej błędów wersji. Ze względu na funkcję dyskretnego robienia zdjęć okulary zostały także oprotestowane przez obrońców prawa do prywatności. Wiele modnych lokali w Stanach wywiesiło ogłoszenie „klientów w tych okularach nie obsługujemy”. Z kolei długopisy BiC „specjalnie dla kobiet” – od zwykłych różniące się tylko różowym kolorem i nadrukiem w kwiatki – klienci zbojkotowali jako seksistowski wymysł. 

Coke II i przezroczysta wersja Pepsi

Wiele nieudanych innowacji dotyczy produktów spożywczych. Konsumenci nie docenili na przykład zielonego i fioletowego keczupu marki Heinz. Coca-Cola zaliczyła kilka wpadek – gdy flagowy napój firmy został zastąpiony nowym produktem Coke II, klienci zasypali firmę tysiącami listów protestacyjnych, zmuszając producenta do przywrócenia klasycznej wersji napoju. Kolejną porażką koncernu był napój Blak – mieszanka Coli light i kawy, która gościła na rynku tylko przez dwa lata. Z kolei największy konkurent Coca-Coli wycofał się z produkcji napoju Crystal – przezroczystej wersji Pepsi.

Największą klapą marki Pringles były chipsy, które miały zero kalorii, ale za to powodowały gwałtowną biegunkę. Z kolei marka Colgate z niezrozumiałych powodów postanowiła rozszerzyć asortyment o… mrożoną lasagnę.

Wiele porażek odegrało rolę w rozwoju technologii

Twórca Muzeum Porażki przekonuje, że wystawa nie ma tylko funkcji rozrywkowych. „Porażki mają swoją rolę w procesie innowacyjnym, idą w parze z kreatywnością i z ryzykiem – nie powinniśmy się ich bać” – przekonuje West, który jest doktorem psychologii i badaczem innowacyjności. Istotnie, wiele produktów, które postrzegamy jako komercyjne porażki, odegrało swoją rolę w rozwoju technologii, przykładowo MessagePad jest w gruncie rzeczy prototypem tabletu. Inne wycofane z rynku produkty powracają po latach na fali nostalgii – przykładowa strona facebookowa nawołująca firmę Pepsi do przywrócenia napoju Crystal zebrała tysiące polubień i rzeczywiście spowodowała wypuszczenie limitowanej edycji produktu.

Siedziba w Szwecji, filia w Los Angeles

Pierwszą siedzibę Muzeum Porażki miało w Szwecji, a niedawno otwarto filię w Los Angeles. Ekspozycja wędruje też po świecie, odwiedzając miasta takie jak Miami czy Nowy Jork.

W Muzeum Narodowym w Warszawie niedawno z pompą otwarto Galerię Polskiego Wzornictwa. Może znalazłoby się w niej także miejsce na gablotę z największymi porażkami polskiego wzornictwa i technologii? Jakie produkty polecilibyście do „Muzeum Polskiej Porażki”?